Wakacje to przepiękny okres, kiedy można wziąć urlop i w końcu gdzieś pojechać na dłużej, odpocząć od pracy, nacieszyć się pięknymi widokami w górach czy nad morzem. Przejechanie z miasta do miasta w okresie letnim jest nie lada wyzwaniem. Mnóstwo osób, które wpadły na ten sam pomysł spotykają się na jednej drodze na przykład z Gdańska do Krakowa (bądź na odwrót) i się zakorkowuje. Kiedy jednak się trafi na autostradę to można pojechać trochę szybciej niż na zwykłej drodze. I można jechać tak szybko ile samochód pozwoli. Tylko czy na pewno każdy kierowca chce ryzykować mandatem za zbyt nadmierna prędkość, kiedy co chwilę na drodze są stawiane fotoradary lub co gorsza, pojawiają się bezpośrednie kontrole drogowe? Każdy chce mieć pamiątkowe zdjęcia z wakacji, tylko raczej nikt nie chce pamiątki w postaci wydrukowanego zdjęcia z fotoradaru, na którym pięknie widać, z jaką prędkością jechało się naprawdę, a także jak dużo przekroczyło się dozwoloną prędkość. Niestety, za „wywołanie” takiego zdjęcia trzeba słono zapłacić, nawet kilkaset złotych i otrzymuje się punkty karne w zależności od swojego przewinienia. Bywają tacy rekordziści, którym się tak mocno spieszyło, że potrafili podczas jednej trasy zdobyć już 21 punktów karnych. A wtedy wiadomo, że prawo jazdy zabierają. Po co się było spieszyć? Szczęśliwi czasu nie liczą, a tacy rekordziści chyba po prostu mocno zaspali na coś ważnego, a może się im paliło, nieważne. Ważne jest jednak to, że przy takich prędkościach mogą narazić zdrowie i życie swoje lub innych uczestników ruchu. Dlatego właśnie są postawione, fotoradary, aby takich szaleńców trochę utemperować, żeby zastanowili się nad tym jak jeżdżą i nie stwarzali potencjalnego zagrożenia na drodze. Kary pieniężne i kary w postaci punktów karnych powinny wystarczająco ostudzić zapalonych rajdowców, jednak nie na wszystkich kierowców mandat wystawiony na podstawie zdjęcia, z fotoradaru działa jak kubeł zimnej wody. I to jest chyba najgorsze, kiedy kierowca nie wyciąga wniosków ze swoich błędów. A przecież powinien, bo skoro nie przejmuje się mandatem, który jest karą za łamanie przepisów dotyczących prędkości, to znaczy, że nie jest on rozsądnym kierowcą. Rozsądny kierowca przyjąłby do świadomości, że zrobił źle, że na następny raz musi uważać, żeby nie dostać kary i nie być zagrożeniem dla innych uczestników ruchu. Fotoradarów jest coraz więcej, więc lepiej zdjąć nogę z gazu. [patrz też: foteliki dla dzieci, oklejanie samochodów, otwieranie samochodu ]